Witamy na stronie Parafii pw. św. Walentego w Konopiskach

"Nasza ojczyzna jest w niebie, stamtąd wyczekujemy jako Zbawcy naszego Pana, Jezusa Chrystusa"

(Flp 3,20)

3073 Niedziela Slowa FB kafelek 300x300 01

Słowo Boże zmierza do serca


      Drodzy bracia i siostry, dzień dobry! Dzisiaj chciałbym skoncentrować się na modlitwie, którą możemy podjąć, wychodząc od fragmentu Biblii. Słowa Pisma Świętego nie zostały napisane po to, aby były uwięzione na papirusie, pergaminie czy papierze. Ale po to, aby zostały przyjęte przez osobę, która się modli, żeby wzrastały w jej sercu.

       Słowo Boże zmierza do serca. Katechizm stwierdza: „Czytaniu Pisma Świętego powinna towarzyszyć modlitwa – Biblii nie można czytać jak powieść – czytaniu Pisma Świętego powinna towarzyszyć modlitwa, by nawiązywała się rozmowa między Bogiem a człowiekiem”
(n. 2653).

       W ten sposób niesie cię modlitwa, by lektura stawała się dialogiem z Bogiem. Ten werset Biblii został napisany również dla mnie, wiele wieków temu, aby przynieść mi słowo Boga. Został napisany dla każdego z nas.

       To doświadczenie przydarza się wszystkim wierzącym. Fragment Pisma Świętego, który słyszałem wiele razy wcześniej, nagle pewnego dnia przemawia do mnie i rozjaśnia przeżywaną przeze mnie sytuację.

       Ale trzeba, abym tego dnia był tam, na spotkaniu z tym Słowem, był tam słuchając Słowa. Każdego dnia Bóg przechodzi i zasiewa ziarno w glebie naszego życia. Nie wiemy, czy dziś znajdzie glebę jałową, ciernie, czy też glebę żyzną, która sprawi, że to ziarno wyrośnie
(por. Mk 4, 3-9).

       Zależy to od nas, od naszej modlitwy, od otwartego serca, z jakim podchodzimy do Pisma Świętego, aby stało się ono dla nas żywym Słowem Boga. Bóg nieustannie przechodzi obok za pomocą Pisma Świętego

       Powtórzę to, co powiedziałem w minioną niedzielę, a o czym mówił św. Augustyn: „Boję się, że Jezus przejdzie. Czego się boisz? Że Go nie rozpoznam, że nie dostrzegę, iż to jest Pan”.

       Poprzez modlitwę dokonuje się jakby nowe wcielenie Słowa. A my jesteśmy „przybytkami”, w których słowa Boga chcą być ugoszczone i strzeżone, aby mogły nawiedzić świat.

      Dlatego musimy podchodzić do Biblii bez ukrytych intencji, bez jej instrumentalizowania. Człowiek wierzący nie szuka w Piśmie Świętym oparcia dla własnej wizji filozoficznej czy moralnej, ale ma nadzieję na spotkanie. Wie, że te słowa zostały napisane w Duchu Świętym,
a zatem w tym samym Duchu należy je przyjąć i rozumieć, aby mogło dojść do spotkania.

    Irytuje mnie, gdy słyszę chrześcijan recytujących wersety biblijne jak papugi: „Pan mówi tak a tak”. „Ale czy czytając ten werset, spotkałeś się z Panem?”. To nie tylko problem pamięci, ale pamięci serca. Tej, która otwiera cię na spotkanie z Panem, a to słowo, ten werset prowadzi cię do spotkania z Panem.

       Dlatego czytamy Pismo Święte tak, aby ono „nas odczytywało”. A łaską jest możliwość rozpoznania siebie w tej czy innej postaci, w tej czy innej sytuacji. Biblia nie jest napisana dla jakiejś nieokreślonej ludzkości, ale dla nas, dla ciebie i ciebie. Dla mężczyzn i kobiet z krwi
i ciała, mężczyzn i kobiet posiadających imię i nazwisko, tak jak ja i ty.

      Jest to Słowo Boga, przeniknięte Duchem Świętym, a gdy jest przyjmowane z otwartym sercem, nigdy nie pozostawia rzeczy takimi, jakimi były wcześniej. Nigdy. Zmienia coś, to jest łaska, moc Słowa Bożego.